sobota, 6 września 2014

Część 16 - seks na zgodę

!!UWAGA!!CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!! 

PROSILIŚCIE MNIE O NOWĄ CZĘŚĆ ALE I O HOTA. PROSZĘ BARDZO, JEST TO POŁĄCZONE. CHCIAŁABYM JEDNAK ZAZNACZYĆ NA WSTĘPIE, ŻE HOT JEST BARDZO OSTRY I SZCZEGÓŁOWY, DLATEGO JEŚLI KTOŚ NIE CHCE NIECH GO NIE CZYTA.

!!UWAGA!!CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!! 

- Pragnę Cię - szepnęła mu na ucho - Pragnę Cię teraz, tutaj i w tym momencie - usiadła na swoim leżącym towarzyszu okrakiem - Pragnę Cię - powtórzyła

On nie czekając na dalszą zachętę, przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował. Jego ręce powędrowały na jej pupę, przycisnął ją do siebie bliżej. Ona rozpinała guziki jego koszuli, dotykała jego nagiej klatki, umięśnionego brzucha. On zdjął z niej koszulkę, zaczął całować jej dekolt, delikatnie zahaczając o piersi.

W pewnej chwili jednak przestała go całować, zeszła z niego, podniosła się i podeszła do komputera. Włączyła piosnkę Sam Brown - Stop. I w rytm muzyki zaczęła się przed nim poruszać. Rozpięła guzik od spodni, trzymając ręce na biodrach, poruszając nimi w prawo i w lewo zniżyła się a następnie wstała. Trzymając za rozpięcie zamka delikatnie zjeżdżała nim w dół, milimetr po milimetrze, do samego końca. Znowu zmysłowo zsunęła się w dół i szybkim ruchem wróciła w górę. Zdejmowała spodnie powoli, kawałek po kawałeczku. W końcu pozbyła się ich na dobre. Stała przed nim tylko w koronkowej bieliźnie, widziała jak bardzo jej pragnął, jak bardzo był na nią gotowy. Znowu do niego podeszła, on pociągnął ja na siebie, jednak szybkim ruchem przekręcił się tak, że to on leżał na niej. Pozbył się spodni szybkim ruchem i namiętnie ją pocałował.

Całował jej usta, brodę, szyje, dekolt. Rozpiął jej stanik, jego oczom ukazały się jej jędrne piersi. Na początku, trochę nieśmiało, zaczął delikatnie masować obie piersi. Gdy poczuł jakie są jędrne, zaczął je całować, przygryzać brodawki, ssać. Pocałował ponownie każdą z piersi, następnie mostek, brzuch, podbrzusze. Zębami zdjął z niej koronkowe majteczki, pocałował jej kobiecość. Rozłożył jej nogi i językiem zaczął zataczać delikatne kółeczka na jej łechtaczce. Jęknęła przeciągle. Z każdą chwilą jego ruchy stawały się coraz szybsze, natarczywsze. Doprowadzał ją do błogiego stanu, zaczęła się zwijać przed nim z podniecenia, jęczała, zaciskała pięści na prześcieradle i poduszce. Nagle poczuła, że przestał, nic bardziej mylnego. W jednej chwili jego dwa palce znalazły się we wnętrzu jej kobiecości, zaczął nimi powoli poruszać, dokładając do tego ponownie język na jej łechtaczce. Nie mogła wytrzymać, wyginała swoje ciało, jego ruchy stawały się coraz szybsze, krzyczała aż w końcu doprowadził ją do ostateczności.

Nie chciała pozostać mu dłużna. Gdy tylko powrócił do jej ust i zaczął ją całować, ona znowu ich przekręciła. Teraz to ona była górą. Zdjęła jego bokserki i pocałowała go ponownie w usta, brodę, klatkę piersiową, brzuch, podbrzusze aż dotarła w końcu do jego męskości. Wzięła jego członek delikatnie w usta, sam trzonek i zaczęła go lizać. Jęknął. Włożyła penisa głębiej, zjechała do samego końca w dół a następnie powróciła w górę. Przyspieszyła swoje ruchy delikatnie przyciskając usta mocniej. Kiedy czuła, że jej partner jest już blisko końcowi, spowolniła swoje ruchy. Zaczęła się drażnić językiem z jego trzonkiem a w międzyczasie dłońmi pieściła jego jądra. Nagle przestała, wzięła jego członek między piersi, i w średnim tempie nimi poruszała, liżąc również trzonek penisa. Czuła między cyckami jak on pulsuje, jaki jest gotowy do strzału, słyszała jak jej partner pojękuje, była z siebie zadowolona. Wzięła jego członek ponownie do ust i w bardzo szybkim tempie poruszała nimi po całej długości aż doprowadziła go do końca.

Wróciła w górę, oblizała się seksownie i pocałowała go namiętnie. On znowu ją obrócił. Nim się spostrzegła był już w niej. Wypełnił ja jednym ruchem, całą długością. Zaczął się delikatnie w niej poruszać, potem przyspieszył. Było im dobrze, nadal się całowali, ich oddechy stawały się szybsze. Jednak ona chciała za wszelką cenę dominować. Zebrała w sobie całą silną wolę i przewróciła ich ponownie. Siedziała teraz na nim okrakiem, był w niej cały. Siedząc tak zaczęła biodrami zataczać kółeczka, było to bardzo podniecające. Następnie oparła swoje ręce bo obu stronach jego głowy i zaczęła na nim bardzo szybko podskakiwać. Jej piersi falowały przed nim, to właśnie je zaczął najpierw pieścić, potem gdy czuł, że oboje są gotowi, swoją ręką zjechał na jej łechtaczkę i zaczął palcami zataczać na niej szybkie kółeczka. Głośne krzyki i po chwili zmęczeni leżeli obok siebie.

- Muszę chyba częściej Cie pragnąć - powiedziała zalotnie
- Oj nie wiem, jak tak dalej pójdzie to popadnę w seksoholizm
- Oj kochanie, pamiętaj sex na zgodę zawsze dobry
- Nie uciekaj już nigdy Wiki, dobrze?
- Oczywiście kochanie

sobota, 23 sierpnia 2014

Część 15


Część 15

Dom FaWi, 20 godzin do końca ultimatum

Falkowicz wstał bardzo wcześnie rano. Od kilku godzin myślał jak ma zagrać z Kingą żeby udowodnić Wiki że jej nie zdradził. Co ma jej powiedzieć, jak ją podejść żeby się przyznała do kłamstwa.

Hiszpania, dom Wiktorii, 10 godzin do końca ultimatum

Nadawca: wiki_falkowicz@lg.pl
Adresat: agata_woznicka@lg.pl
Temat: tylko 10

Hej, 

Agatka zostało mu 10 godzin, jak do tej pory nic nie zrobił to teraz też nic nie zrobi. Jak ma coś wymyślić skoro zrobił jej dziecko!

Wiki

Nadawca: agata_woznicka@lg.pl
Adresat: wiki_falkowicz@lg.pl
Temat: nie panikuj!

Wiki błagam cię! Nie panikuj! On nie zrobił jej dziecka, nie możesz go obwiniać. Ma jeszcze 10 godzin to dużo czasu. Jeden dzień to mało na zdobycie dowodu. Poczekaj!

Agata 

Nadawca: wiki_falkowicz@lg.pl
Adresat: agata_woznicka@lg.pl
Temat: Zakupy

Agata, idę na zakupy. Czas się trochę rozerwać! Jak coś zrobi to ci napiszę. Teraz idę kupić coś fajnego :) 

Wiki

Hiszpania, godzina do końca ultimatum

Wiktoria wróciła do domu, rozpakowała nowe ciuchy, otworzyła komputer i skrzynkę meilową. Zobaczyła wiadomość od Andrzeja.

Nadawca: andrzej_falkowicz@lg.pl
Adresat: wiki_falkowicz@lg.pl
Temat: Udowodniłem, teraz wszystko zależy od Ciebie

Wiki, próbowałem cały dzień zdobyć dowód. Mam nadzieję, że to nagranie wszystko wyjaśni i w końcu mi uwierzysz, że nigdy w życiu nie potrafiłby, Cię skrzywdzić! Kocham Ciebie i tylko Ciebie! 

Andrzej 

Wiktoria odsłuchała załącznik. Była to rozmowa Kingi i Falkowicza. Ona się do wszystkiego przyznała, dziecko było radiologa nie jej męża. Wiedziała że źle zrobiła, że zachowała się jak idiotka.

Dom FaWi, 4:15

Andrzej spał w łóżku po stronie Wiki. Był przekonany, że jest bliżej niej, że czuje jej zapach, dotyka jej ciała.

Wiktoria po cichu weszła do ich domu. Zostawiła bagaż i buty na samym dole. Delikatnie stąpała po schodach, odchyliła drzwi do sypialni, spojrzała na śpiącego męża i pogładziła się po brzuchu. Położyła się koło niego i mocno przytuliła.

Andrzej natychmiast się ocknął. Obrócił się szybko i gdy tylko zobaczył Wiktorię przytulił ją i pocałował namiętnie.

W. Przepraszam. Przepraszam kochanie że Ci nie zaufałam tylko uciekłam. Przepraszam - mówiła płacząc
F. Kochanie, nie masz za co. Kocham Ciebie i nasze dziecko i nigdy bym Was nie skrzywdził. - ocierał jej łzy - Kocham Cię rozumiesz - znowu pocałował ja namiętnie
W. Mam dla cb za to przeprosinową niespodziankę. Byłam na badaniach w Hiszpanii no i wiem co tam we mnie w środku siedzi
F. To córeczka prawda?
W. Tak, córeczka
F. Wiedziałem. - pocałował ja a potem brzuch - Śpijmy już. Porozmawiamy rano.

Nie mam weny, przepraszam!

Madzia





piątek, 8 sierpnia 2014

Część 14

Hej :)
Ta część jest wyjątkowa bo dodałam do niej motywy. Chciałabym żebyście ich słuchali podczas czytania :)
Madzia

Część 14

Motyw: https://www.youtube.com/watch?v=BcyB6-4KcTo

Noc, dom FaWi

F. W ciąży? W jakiej ciąży? O czym ty do cholery mówisz?
K. Dziecko. Andrzej to jest nasze dziecko - wskazała palcem na fotografię
F. Kinga ty jesteś pijana, nie wiesz, że w ciąży nie można pić?
K. Nie jestem pijana tylko zmęczona, zawsze to myliłeś.

W. Andrzej, powiedz mi do cholery co tu się dzieje!
F. Kochanie to jest na 100% jakieś nie porozumienie.

W. Który to miesiąc Kinga?
K. 3

W. To znaczy, że ty
F. Wiktoria nie
W. To znaczy, że ty mnie zdradziłeś - rozpłakała się - A ja za cb wyszłam do cholery, dziecko mam Ci urodzić. Żarty sobie stroisz!?
F. Wiktoria przysięgam Ci ja nigdy....
W. Nie pogrążaj się. Wiedziałam, że ludzie się nie zmieniają. Ale zaufałam Ci a ty nadal jesteś cynicznym dupkiem, który gra. Wyprowadzam się!

Wiktoria pobiegła po schodach do sypialni. Spakowała swoje najpotrzebniejsze rzeczy, nie słuchała już Andrzeja. Kiedy zeszła, Kinga usadowiła się w salonie. Trzasnęła za sobą drzwiami. Andrzej wybiegł za nią. Wsiadła do swojego samochodu i z piskiem opon wyjechała z posiadłości.

F. Wiktoria! - krzyknął za samochodem

(koniec motywu)

Andrzej wrócił do domu. Spojrzał na Kingę z obrzydzeniem i wdał się w kłótnię.

F. Ty sobie żarty robisz? Przecież dobrze wiesz, że nie możliwe jest, żebym był ojcem tego dziecka. Nie spaliśmy ze sobą od roku!
K. Oj kochanie, jak ty mnie słabo znasz. Oczywiście, że to nie jest Twoje dziecko. To dziecko Pawła, radiologa.
F. To dlaczego to do cholery zrobiłaś?
F. Wiktoria się wyprowadziła, do końca ciąży nie będzie wiedzieć, że to nie Twoje dziecko, a do tego czasu już się z Tobą rozstanie. Powiedziałam ci już kiedyś. Jeśli ja nie mogę Cię mieć to żadna nie będzie!

Motyw: https://www.youtube.com/watch?v=RZ-sJ2zBefw

Lotnisko, 5:10

W. Dzień dobry, poproszę bilet na samolot do Hiszpanii
P. Dobrze, na kiedy?
W. A kiedy jest najbliższy?
P. Na najbliższy lot odprawa kończy się za 20 minut. Mam jeszcze jedno miejsce, jest Pani chętna?
W. Tak jak najbardziej. Poproszę.
P. Paszport proszę.
W. Tak oczywiście.
P. Dobrze. Pani bilet i karta pokładowa. Bagaż został nadany. Proszę się teraz udać do okienka nr 5 i się odprawić. Samolot w Madrycie będzie o 8:35.
W. Dobrze. Dziękuję.
P. Dobrego lotu - uśmiechnęła się

Wiktoria odprawiła się, w samolocie wysłała tylko dwa krótkie sms-y:
do mamy

Mamo będę w Madrycie na lotnisku o 8:35. Potrzebuję Cię. Wiktoria 

oraz do Agaty

Andrzej zdradzał mnie z Kingą. Wyjeżdżam do Hiszpanii. Nie mów mu gdzie jestem. Pisz meile. Wiki

(koniec motywu)

Hotel rezydentów, 7:40, pokój Agaty

Czytała sms-a dobre 10 razy. Ciągle nie mogła uwierzyć, że człowiek który tak troskliwie zajmował się jej przyjaciółką, który był jej mężem, który twierdził, że ją kocha był w stanie to zrobić. Weszła na skrzynkę meilową i od razu napisał meila do Wiktorii. 

Nadawca: agata_woznicka@lg.pl
Adresat: wiki_falkowicz@lg.pl
Temat: Co się dzieje?

Wiktoria, nic nie rozumiem. Jak to Cię zdradzał. Jak się dowiedziałaś? Co się stało? Proszę odpisz. 
Agata

Nagle usłyszała głośne dobijanie się do drzwi. To był Andrzej.

Ag. Czego chcesz? - powiedziała od progu
F. Muszę porozmawiać z Wiki. To pilne.
Ag. Wiem o wszystkim. Wynoś się.
F. To nie tak. Nie zdradziłem jej! Ja ją kocham do cholery!
Ag. Wynoś się powiedziałam!

Madryt, lotnisko, 8:50

W. Cześć mamo - przytuliła się do swojej rodzicielki
WC. Kochanie co się stało? Dlaczego płaczesz? Gdzie jest Andrzej? Coś nie tak z dzieckiem?
W. Zdradzał mnie, ma dziecko z inną. Proszę cię zabierz mnie do domu. Błagam.
WC. Oczywiście kochanie.
W. I pod żadnym pozorem nie dzwoń do tego dupka.
WC. Dobrze skarbie. Chodź zabiorę Cię do domu.

Dom Wiki, 10:00

Wiktoria siada przed komputerem, otwiera skrzynkę. Czyta meila od Agaty i widząc ją dostępną natychmiast odpisuje.

Nadawca: wiki_falkowicz@lg.pl
Adresat. agata_woznicka@lg.pl
Temat: Zdradziecki dupek...

Agata to proste. Kinga wparowała dzisiaj w nocy do "naszego" domu i okazało się, że jest w 3 miesiącu ciąży. To dziecko Andrzeja. Pamiętasz. Trzy miesiące temu pokłóciliśmy się, ja spałam w hotelu u cb a on... widocznie znalazł sobie pocieszenie. 


Wiki

Nadawca: agata_woznicka@lg.pl
Adresat: wiki_falkowicz@lg.pl
Temat: Pomoc

Wiki, Andrzej był rano w hotelu. Twierdził, że to nie prawda i że cię kocha i nigdy by Cię nie zdradził. Oczywiście wywaliłam go z domu i nie powiedziałam gdzie jesteś. Co teraz zamierzasz?


Agata

Nadawca: wiki_falkowicz@lg.pl
Adresat. agata_woznicka@lg.pl
Temat: Prośba

Mam do cb prośbę. Chciałabym żebyś poszła do dyrektora i powiedziała, że biorę urlop na żądanie. Nie wiem kiedy wrócę i czy w ogóle wrócę. Wiedziałam, że ludzie się nie zmieniają. Pamiętasz, zawsze mi Przemek powtarzał, nie ufaj mu. A ja byłam głupia, zakochałam się w nim a teraz mam tego skutki. Mogłabyś tez pójść do prawnika i dowiedzieć się jak wygląda rozwód na odległość i czy możesz być moim przedstawicielem w sądzie, nie chcę wracać! 


Wiki


Nadawca: agata_woznicka@lg.pl
Adresat: wiki_falkowicz@lg.pl
Temat: Rozwód???????????

Wiktoria zastanów się jeszcze. A co jeśli jednak to nie jego dziecko, jeśli Cię nie zdradził. Może jeszcze poczekaj z tym rozwodem. Co do dyrektora, nie ma sprawy, załatwię to. Musze kończyć Witek mnie woła. Rudzielcu, wieczorem skype?


Agata

Nadawca: wiki_falkowicz@lg.pl
Adresat. agata_woznicka@lg.pl
Temat: Skype

Jasne Woźnicka. Skype jak najbardziej. Daj znać jak będziesz mogła. Powodzenia w pracy i dzięki za dyrektora. Kocham :**


Wiki

Szpital, 14:15

F. Agata!
Ag. Nie chce mi się z Tobą rozmawiać. Serio. Ale powiem Ci jedno. Zrób coś żeby Wiktoria Ci wybaczyła, bo jesteś o krok od rozwodu! A teraz żegnam!

Motyw: https://www.youtube.com/watch?v=8Uw8mIcQJn8

Dom FaWi, 16:10

Falkowicz siedzi na kanapie i rozmyśla. Przed nim stoi butelka whiskey i szklanka z lodem. Co ja mam teraz zrobić, nie mogę jej stracić. Jak mam jej udowodnić, że to dziecko Pawła. I gdzie ona do cholery jest skoro Agata z nią rozmawia.

Wziął komórkę i jeszcze raz spróbował do niej zadzwonić.
Bardzo nam przykro, ale operator telefonu zablokował Twoją możliwość połączeń z nim. 
Usłyszał w słuchawce. Zablokowała mój numer, nie chce ze mną rozmawiać. Może na meila chociaż odpisze.

Nadawca: andrzej_falkowicz@lg.pl
Adresat: wiki_falkowicz@lg.pl
Temat: Kochanie błagam Cię....

Wiki,

przysięgam Ci na co tylko chcesz, nie zdradziłem cię nigdy w życiu. Kocham Ciebie i naszą córkę najbardziej na świecie i ty o tym wiesz. Nie przespałem się z Kingą, dziecko które ona w sobie nosi jest Pawła, naszego radiologa. Przysięgam Ci.

Jesteś dla mnie największym cudem świata, największym szczęściem. Gdyby nie ty, nadal byłbym cynicznym dupkiem i idiotą. Na początku się bałem swoich uczuć, przecież jak uczennica może przerosnąć mistrza. Ale kiedy zaczęliśmy razem rozmawiać, pracować, operować. Pamiętasz nasz pierwszy spacer razem, nasz pierwszy taniec na sympozjum, nasz pierwszy pocałunek, pierwszy raz. Kiedy zgodziłaś się zostać moją żoną uczyniłaś mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. naprawdę. A kiedy podczas naszego ślubu powiedziałaś mi o tym małym cudzie rosnącym w Tobie, to było jak spełnieni marzeń jakie maiałem do tej pory... ty i ja i gromadka naszych ślicznych po Tobie dzieci. Błagam Cię nie odchodź, obiecuje że udowodnię Ci, że to nie moje dziecko. Błagam Cię. Kocham Cię, przysięgam.

Twój na zawsze
Andrzej
(koniec motywu)

Madryt, 20:10

Wiki właśnie zasiadała do komputera aby porozmawiać z Agatą. Kiedy przeczytała tego meila rozpłakała się. On naprawdę mnie kocha, czy byłby w stanie mnie zdradzić. To pytanie ciągle zaprzątało jej myśli. Rozmawiała z Agatą i w końcu o północy zdobyła się na odwagę i odpisała.

Nadawca: wiki_falkowicz@lg.pl
Adresat: andrzej_falkowicz@lg.pl
Temat: Ostatnie 24 h

Andrzej, masz czas do jutra do północy aby dać mi dowód, że to nie Twoje dziecko. Inaczej nie wrócę, złożę pozew o rozwód a z synem będziesz widział się raz w roku. 

Wiki

Andrzej czekał na ta odpowiedź, wiedział co musi zrobić, miał plan na odzyskanie jej i córki...

Na dzisiaj to już koniec :)
Proszę o komentarze jak zwykle :)
Madzia :) 

sobota, 26 lipca 2014

Część 13

Cześć wszystkim :) problem z weną jest i to duży! BARDZO DUŻY! potrzebuję waszych pomysłów, dajcie mi je w komentarzach :)
Wiem, że ostatnio niektórzy mieli problem z moimi hotami (sądzę to po komentarzach) dlatego z góry ostrzegam wszystkich w tym opowiadaniu jest HOT i to taki porządny HOT

Część 13

Późny wieczór, dzień ślubu

Zabawa trwa w najlepsze, wszyscy bawią się bardzo dobrze. Para młoda szczęśliwa jak zawsze, Andrzej wniebowzięty nie tylko z powodu ślubu ale także ciąży. Wiktoria promienieje. Agata spędza dużo czasu z Adamem, Hana i Piotr (no i maluszek w brzuchu) tańczą na środku parkietu. Jeden ślub a cały szpital zebrał się aby świętować ten dzień z nimi. W pewnym momencie jednak Wiktoria podchodzi do Andrzeja.

W. Andrzej a może byśmy się gdzieś tak wymsknęli?
F. Oj kochanie kochanie... jak zawsze bardzo niecierpliwa i żądna
W. No proszę. Idziemy do łóżka. Teraz!
F. No ale tak nie możemy tak gości zostawić samych naprawdę nie wypada.
W. Wypada! Chodź!

I poszli razem na górę. Andrzej rozbiera Wiki, całuje ją. Kładzie ją delikatnie na satynowej, czerwonej pościeli. Schodzi pocałunkami od jej ust, przez szyje, łopatki, brzuch i nagle przestaje.

F. Wiki nie mogę...
W. Czego nie możesz?
F. No sex. Jakbyś się czuła jakby cie ktoś czymś po głowie dźgał non stop?
W. Andrzej, ty lekarzem jesteś... Przecież dobrze wiesz, że w 3 tygodniu ciąży to to jest takie maleństwo - wskazuje dwoma palcami - naprawdę, dobrze wiesz, że nawet do niego nie dochodzisz.
F. Wiki nie mogę. Mogę cię skutecznie, bardzo skutecznie stymulować i tak doprowadzać do orgazmu. Dopóki nie dowiem się w 100% że jest to bezpieczne dla dziecka. Rozumiemy się?
W. Ale Andrzej! Do cholery to nasza noc poślubna!!
F. Wiktoria, tylko dopóki się nie upewnię.
W. Dobrze...

F. A co powie Pani na kąpiel, Pani Falkowicz?
W. A czy my nie mieliśmy... - przestaje bo Andrzej spogląda na nią surowym wzrokiem - z miłą chęcią Panie Falkowicz
F. No to ja przygotuję wannę a ty tu na mnie poczekaj.

Po 5 minutach otworzyły się drzwi. Wiktoria siedziała na łóżku, spojrzała w kierunku drzwi. Stał w niej Andrzej, nagi Andrzej, a gorąca para wypływała z pomieszczenia. Był tak niesamowicie kuszący.

F. Zapraszam panią Falkowicz na przyjemny odlot w moim towarzystwie.
W. No no no, dobrego męża sobie wybrałam.

Wiktoria siada w wannie, piana porywa jej ciało. Dołącza do niej Andrzej, kiedy siada poziom wody znacznie się podnosi i trochę z niej wylatuje na podłogę. Profesor siada za Wiktorią, obejmuje ją silnymi ramionami i dodaje.

F. Połóż ręce na brzegach wanny i pod żadnym pozorem nie wolno Ci jej puszczać. W innym razie będę musiał Cię ukarać.
W. Dobrze kochanie.

Falkowicz położył swoje nogi koło nóg Wiktorii. Stopami zahaczył o jej łydki, tak że jego zgięte kolana wystawały teraz ponad piane. Przytrzymywał ją mocno a zarazem delikatnie. Jego obie dłonie wylądowały an jej piersiach, masował je delikatnie czasem mocniej je ściskając. Po chwili wziął w palce jej sutki i zaczął je pocierać. Twardniały. Wiki zaczęła wydawać z siebie ciche jęki. Falkowicz powrócił do masowania jej piersi, ściskał je, pieścił. Jedna jego ręka zjechała w pewnym momencie do jej łechtaczki. Teraz delikatnie masował jedną jej pierś a drugą rękę zataczał powolne kółka wokół jej nabrzmiałej już łechtaczki, po chwili przyspieszył. Wiktoria zaczęła się lekko wyginać.

W. Nie przestawaj proszę - powiedziała.
F. Ciii - odrzekł jej profesor

Bez najmniejszego ostrzeżenia, nagle palce lekarza znalazły się głęboko w Wiktorii. Głośne westchnięcie połączone jakby z mruczeniem. Druga jego ręka powędrowała z piersi na łechtaczkę. Falkowicz wsuwał głęboko i szybko palce w zonę i jednocześnie ją pieścił. W Wiktorii kumulowało się już tak wielkie pożądanie, że nie była w stanie wytrzymać. Wiła się przed Andrzejem, krzyczała, mruczała, była spełniona.
Andrzej przestał, pocałował ją w czubek rudych włosów związanych w kok.

F. Chyba się jednak podobało - zagadnął żonę
W. Bardzo. Nie wiedziałam, że można doprowadzić do takiego stanu kobietę bez sexu.
F. No widzisz... A jednak.
W. A czy ja Panie profesorze mogłabym się jakoś Panu odwdzięczyć?
F. Nie proszę Pani, dzisiaj to ty dostawałaś przyjemność. Ja dostanę ją jak tylko porozmawiam poważnie z Hanną i dowiem się czy to bezpieczne dla naszej córeczki.
W. Chciałeś powiedzieć syna...
F. Nie powiedziałem córeczka, bo to będzie córeczka...jeszcze zobaczysz - uśmiechnął się do niej i namiętnie ją pocałował

Sala na dole, wesele

Ag. Adam, ja nie wiem czy to jest dobry pomysł.
Ad. Agata proszę daj mi chociaż jedną szansę, jedną jedyną szanse.
Ag. Adam, przecież ty jesteś jak dziecko. Ciągłe imprezy, panienki, zdrady, alkohol. Ja nie szukam przygody na jedna noc rozumiesz...
Ad. Zmienię się obiecuję...dla cb się zmienię. Przysięgam

Parkiet

H. Piotr?
P. Tak kochanie?
H. Mam takie czysto hipotetyczne pytanie do cb.
P. Słucham?
H. Co byś zrobił gdyby odeszły mi teraz wody?
P. Zawiózłbym ciebie no i Wójcika do szpitala.
H. No własnie kochanie to możesz to zrobić bo Amelia pcha się na świat.
P. CO! - krzyknął spanikowany
H. Rodzę - odpowiedziała mu spokojnie

Na sali rozległy się szybkie i głośne szmery. Przebrana Wiki i Andrzej zeszli s powrotem na dół.

W. Agata?! Co się tu dzieje?
Ag. Hanna rodzi!

Po 10 minutach biegów i krzyków Hanna, Piotr i Wójcik pojechali do szpitala.

Ag. Wiktoria? Możemy porozmawiać?
W. Jasne, chodź na dwór.
F. Tylko mi nie ucieknij - pocałował ją

Ogród, przy fontannie

Ag. Mam problem
W. Co się stało?
Ag. Chodzi o Adama.
W. Coś ci zrobił?
Ag. Wiki on powiedział, że chciałby ze mną być i obiecał że dla mnie się zmieni.
W. I problem polega na tym, że nie wiesz co zrobić i czy z nim być?
Ag. Dokładnie tak. Wiki ja nie jestem pewna czy on się zmieni, co jeśli będzie mnie zdradzał na prawo i lewo, ciągle szalał na tych swoich imprezach?
W. Agata, powiem ci prosto. Adam jest jaki jest. Ja osobiście bym się z nim nie związała. Ale jeśli chodzi o cb to wydaje mi się, że pomiędzy wami jest nić chemii i pożądania. Jeśli rzeczywiście chcesz z nim spróbować to określ mu porządne zasady, zakaż mu imprez itp. Wtedy będziesz wiedzieć czy rzeczywiście jest Ciebie warty.

4:30, sala

Goście powoli rozchodzą się do pokoi wykupionych przez nowożeńców w hotelu. Andrzej odbiera telefon od Piotra ze szpitala i po skończonej rozmowie podchodzi do mikrofonu.

F. Drodzy państwo, dzwonił Piotr i prosił żeby przekazać Państwu szczęśliwą nowinę. Urodziła się Amelia, ma 2 kg i uzyskała 10 punktów w skali Apgar.

Tydzień później, szpital

P. Hej Wiki. Słuchaj mogłabyś mi pomóc w operacji tętniaka?
W. Jasne nie ma sprawy. dasz mi tylko dokumenty do zapoznania się?
P. Jasne. Proszę - podaje jej teczkę - 13:30 na bloku. Do zobaczenia.

13:20, droga na blok

F. Wiktoria!
W. Andrzej coś się stało, trochę się spieszę.
F. Gdzie ty idziesz?
W. Na blok. Mam operację tętniaka z Piotrem.
F. Zastąpię Cię, nie będziesz w ciąży operować.
W. A właśnie, że będę Andrzej. Na ni mi do cholery nie pozwalasz - zdenerwowała się - w domu nawet sama herbaty nie mogę sobie przynieść z kuchni bo to niby zaszkodzi dziecku. Uspokój się do cholery. Rozmawiałam z Hanną. Mogę operować!
F. Jeżeli teraz wejdziesz na ta salę i przeprowadzisz operację nie wracam dzisiaj na noc do domu!
W. Nie szantażuj mnie, błagam Cię! Pogadamy w domu. Kocham cię. Pa

Wieczór, dom FaWi, salon

Andrzej siedzi na kanapie przed kominkiem, pije czerwone wino i słucha muzyki klasycznej. Wiktoria podchodzi do niego, zabiera mu lampkę z dłoni i siada mu na kolanach. Kiedy chce go pocałować profesor odwraca twarz.

W. Andrzej przepraszam za awanturę dzisiaj w szpitalu. Ja naprawdę dobrze się czuję, małemu nic nie grozi.
F. Wiki, to jest pierwsze moje dziecko. Ja już je kocham najmocniej na świecie, nie chce stracić ani ciebie ani jej. Proszę cię nie operuj, nie przemęczaj się. Kochanie błagam Cię.
W. Możemy umówić się na jedną operację w tygodniu do 4 miesiąca ciąży, potem nic zero. Będę uzupełniać papierki i nie zbliżę się do bloku. Proszę.
F. Dobrze, ale będę miał Cię na oku. I pamiętaj, że jak tylko źle się poczujesz to masz mi o tym powiedzieć.
W. Dobrze, a jak mam jakieś zachcianki to też je spełnisz? - figlarnie się uśmiechnęła
F. Oczywiście, każdą spełnię.
W. Chcę się z Tobą kochać. Teraz! - wycedziła mu słowa prosto w usta patrząc na niego odważnym wzrokiem.
F. Oczywiście kochanie.

3:45, dom FaWi

Wiktoria i Andrzej śpią w najlepsze. Nagle rozlega się dzwonek do drzwi i głośne pukanie. Wiktoria się zrywa zaraz po niej budzi się Andrzej.

F. Śpij, ja pójdę. To pewnie znowu pijany Adam.
W. Ok - i momentalnie znowu zasypia

Andrzej schodzi na dół, otwiera drzwi i jego oczom ukazuje się całkowicie zalana Kinga.

F. Kinga, co ty tu robisz do cholery!
K. Ale mnie brzydko witasz kotku. Stęskniłam się za Tobą strasznie. Nie przyszłabym tu gdybym nie miała powodu. - chciała go objąć jednak on ją powstrzymał.

Wiktoria jednak usłyszała głośne krzyki dobiegające z dołu, wstała z łózka i szła na dół po schodach.

K. Ale kochanie nie bądź na mnie zły. Przecież chyba nie potrafisz być na mnie zły co?

W. Co tu się dzieje Andrzej?

K. Co ona tu robi kotku? Serio Andrzej nie mogłeś na mnie zaczekać te kilka miesięcy?
F. Kinga dla Twojej wiadomości Wiktoria tu mieszka, co więcej jest moją żoną no i jest w ciąży. Czego ty chcesz?
K. Żona? Ciąża? Ona jest w ciąży?! - szpera w torebce - to ja jestem w ciąży kochanie i to z tobą! - wymachuje mu przed oczami zdjęciem USG

Czekam na Wasze komentarze.

Madzia :)

wtorek, 22 lipca 2014

UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA!


Hej wszystkim,

Wiem, że długo mnie nie było :) przepraszam, ale wakacje sami rozumiecie :)
Opowiadanie się pojawi w tym tygodniu, najprawdopodobniej w czwartek :)
Będzie bardzo bardzo bardzo długie, tak jak prosiliście :)

Madzia

poniedziałek, 7 lipca 2014

Część 12 "Ślub"

Część 12 "Ślub"

Dom FaWi, 10:30

F. Dzień dobry kochanie - Falkowicz pocałował Wiktorię w czubek nosa
W. Mmm cześć kotku
F. Jak się spało?
W. Spało? Masz na myśli te 2 godziny, które raczyłeś mi pozwolić spać?
F. Oj tam oj tam, potraktujmy to jako taką noc przedślubną - znów namiętnie ją pocałował
W. A może zrobimy sobie jeszcze taki, hmmmm, cały dzień przedślubny - uśmiechnęła się do niego
F. Myślę, że to dobry pomysł.

Falkowicz i Wiktoria namiętnie się całowali. W pewnym momencie jednak rozległ się głośny dźwięk, przypominający budzik. Do sypialni FaWi wtargnęła Agata, Wanda i Blanka.

Blanka podeszła do całującej się nadal pary i pociągnęła matkę za nogę.

W. Ej młoda, co ty robisz?
B. No jak to co? Wyjeżdżamy?
W i F. Co?!
WC. Córeczko to bardzo proste. Zgodnie z tradycją naszej rodziny pan młody nie może widzieć przyszłej żony przez 24 godziny przed ślubem bo inaczej to przynosi pecha. Dlatego Cię spakowałyśmy i jedziemy do hotelu rezydentów.
Ag. Dokładnie tak, no już wstawaj wstawaj.
W. Ale muszę się jeszcze umyć i ubrać.
Ag. Ciuchy masz już naszykowane - wskazała na krzesło - prawie się zgubiłam w tej Twojej szafie - dopowiedziała sarkastycznie.
W. No ale to dajcie nam jeszcze 5 minutek.
F. Tyle w zupełności mi wystarczy - spojrzał porozumiewawczo na Wiki
W. 5 minut mamo, wezmę szybki prysznic i jedziemy
WC. Nie! Wstawaj

Bez dodatkowych komentarzy i kłótni Wiktoria została wyciągnięta z łóżka, nakazano jej włożyć ubranie, wzięła kluczyki do auta, wszystko spakowali, i wchodząc do samochodu krzyknęła do narzeczonego stojącego w drzwiach ich domu

W. Kocham Cię do jutra.
F. Ja ciebie też. Tylko mi nie uciekaj!
W. Pa!!
F Pa!!

Samochód Wiki odjechał a Falkowicz wszedł do środka. Rozejrzał się po domu, nie słyszał nigdzie tego głośnego i perlistego śmiechu swojej kobiety, czuł tylko jej zapach. Wszedł do sypialni i ścieląc łózko znalazł jeden długi rudy włos na poduszce.

F. Co ja bym bez Ciebie zrobił? - powiedział sam do siebie uświadamiając sobie jednocześnie, że jego życie bez niej nie ma żadnego sensu.

Hotel rezydentów 18:30

Ag. No dalej Wiki ubieraj się
W. Ale gdzie ty chcesz iść?
Ag. Nie marudź wszystko już jest gotowe. Idziemy na wieczór panieński
W. We dwie?
Ag. Nie. Idzie Blanka, nasze koleżanki Aśka i Daga, no i ty i ja
W. No dobra, ale grzecznie bo jutro wychodzę za mąż.
Ag. Jasne!

Agata zeszła na dół do kuchni gdzie czekał na nią Adam.

Ad. No dobra to ja z Piotrem jadę do Andrzeja.
Ag. Ok, bawcie się dobrze.

19:30, dom FaWi

P. Andrzej ja Ci mówię, porwałeś się z motyką na księżyc.
F. No co ty nie powiesz, myślisz, że Wiki już ma tą przysięgę?
Ad. A ty jesteś pewien, że Wiktoria o tym wie?
F. No pani Marta miała jej powiedzieć.
Ad. To może lepiej jej przypomnieć, bo z tego co wiem to miały raczej dzisiaj inne plany.
F. Jakie plany? Przecież Wiki dzwoniła i mówiła, że zostają w hotelu.
Ad. Agata urządziła wieczór w panieński w klubie także raczej nie zostały. Ja zadzwonię do Agaty.

Ad. No hej Aga.
Ag. ....
Ad Tak słuchaj, możesz się dowiedzieć czy Wiki napisała już przysięgę na jutro?
Ag. ...
Ad. No to znajdzie czas i to zróbcie.
Ag. ....
Ad. No to nie pijcie tylko jeszcze przed striptizem napiszcie tą przysięgę!
Ag. ....
Ad. No to pa pa

F. Striptizem?!!!
Ad. Andrzej spokojnie to normalne na wieczorze panieński, my tez chcieliśmy zatrudnić striptizerki ale Piotr stwierdził, że się strasznie wściekniesz, więc zrezygnowaliśmy.
F. I miał racje. Mam pomysł! W jakim one są klubie?
P. A to jest zły pomysł. Nie damy Ci zrobić striptizu przed Wiki. Jej mama kazała nam Cie pilnować.
F. No bądź że kolega.
P i Ad. NIE!

Klub 20:15

W. Przysięgę?
Ag. Tak podobno wiesz.
W. Cholera pani Marta mi mówiła, ale ja zapomniałam.
Ag. Teraz już się nie wycofamy. Wymyślimy coś jak wrócimy do hotelu.
W. Dobra, to co pijemy?

Nagle w pomieszczeniu zgasło światło, jeden mały reflektor rzucał światło na postać mężczyzny stojącego tyłem do kobiet. Miał na sobie garnitur i kapelusz, a przynajmniej tyle było widać z daleka.

W. Zabije Cię wariatko - powiedziała do Agaty
Ag. Potraktuj to jak mały prezencik przedślubny
W. Małpa!
Ag. Też Cię kocham

Mężczyzna zaczął tańczyć, zrzucił z siebie kapelusz, który powędrował w stronę Wiki. Marynarka, koszula, spodnie, buty skarpetki wszystko powędrowało w siną dal. Mężczyzna obrócił się miał na sobie tylko krawat i bokserki. Podniósł pasek z ziemi, założył go za tył głowy Wiktorii i przyciągnął do siebie.

F. Nie ładnie tak kochanie okłamywać przyszłego męża
W. Andrzej! - pocałowała go namiętnie

Ag. Halo Halo Halo - podeszła do nich szybko - ty jutro wychodzisz za mąż
F. Ona  tym wie
Ag. Andrzej co ty tu robisz. Będziecie mieli pecha
W. My nigdy nie mamy pecha.

Poranek dzień ślubu

W. Dzień dobry pani Marto
PM. Witam, wszystko jest już gotowe.
W. Żadnych problemów?
PM. Żadnych. To jest pan Artur, pani fryzjer, to jest pani Ania makijażystka, pani Kasia manikiurzystka oraz pani Aldonka która pani pomoże wszystkiego teraz dopilnować.
A. Witam. Zaczynamy od Pani Wiktorii. potem druhny czyli pani Agata i Blanka oraz na samym końcu matka panny młodej.
PM. Kwiaty już przywiozłam także wszystko jest na dole. Biorę teraz drugą ekipę i jadę do pana Andrzeja. Do zobaczenia na miejscu.
W. Do zobaczenia.

Godzina 11:30 hotel rezydentów

W. Już czas. Agata boję się.
Ag. Nie mam czego. Kochasz tego faceta i będziesz z nim cholernie szczęśliwa. Będziecie mieli gromadkę dzieci i będziecie mieszkać w tym wielkim domu z szafa jak mój pokój. I obiecuję Ci, że jak Cie skrzywdzi to osobiście nakopie mu do dupy.
W. W zasadzie jedno już mamy.
Ag. No tak Blanka.
W. A no tak, to dwa mamy
Ag. Jesteś w ciąży?
W. Tak, wczoraj po południu kiedy zniknęłam poszłam do Hany i jestem w 3 tygodniu ciąży.
Ag. No nareszcie będę ciocią - przytuliła przyjaciółkę.
W. No to jedziemy.

WC. Córeczko, kocham Cię i zawsze będę przy tobie. A ten maluszek będzie kolejnym oczkiem w mojej głowie.
W. Ja ciebie też kocham mamo. Tylko uwaga wszyscy. Andrzej nie wiem jeszcze nic o dziecku także cicho sza.
Wszyscy: Jasne - odpowiedzieli chórem.

12:15, miejsce ślubu.


Pan młody wraz z drużbami stoi przy krzesłach. Zwraca się do Adama:

F. Masz obrączki?
Ad. Tak niczego nie zapomniałem, wszystko mam nie martw się.
P. Ja też w razie czego nauczyłem się Twojej przysięgi, podpowiem jakby co
F. No to się nazywa profesjonalny świadek.

Wszyscy goście zajęli miejsca. Rozbrzmiała się muzyka, inna niż wszystkie bo nie był to marsz Mendelsona. Była to ich ulubiona piosenka, ta którą zawsze razem słuchali, ta do której tańczyli, ta przy której się kochali pierwszy raz.

(http://eolszak.wrzuta.pl/playlista/100dwTKBNkd/muzyka_slubna) [wysłuchajcie do końca]

W oddali pojawiła się Agata z bukiecikiem róż a zaraz za nią Blanka. Doszły one do swoich miejsc. Nagle pojawiła się Wiktoria z ojcem.

Jaki ja byłem głupi, kiedy chciałem ją utemperować. Przecież tak naprawdę ją kocham. Moje życie bez niej byłoby niczym, dlaczego dopiero teraz to zrozumiałeś idioto. Chociaż lepiej późno niż wcale. 

Wiktoria doszła do Andrzeja, jej ojciec zdjął jej welon do tyłu, pocałował ją w czoło. Wiktoria oddała Agacie bukiet, schwyciła Andrzeja za rękę i podeszła do urzędnika.

U. Pani Wiktorio pani pierwsza.
W. Na początku było źle. Nie mogliśmy na siebie patrzeć, omijaliśmy się szerokim łukiem, dogryzaliśmy sobie. Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że będę brała z Tobą ślub, planowała wspólne życie i zakładała rodzinę, wyśmiałabym go. Teraz jednak wiem, że nie potrafię bez Ciebie żyć. Jesteś moim przyjacielem, ukochanym, jesteś wszystkim co mam. Nie chcę Cię już nigdy zranić. Zawsze będę przy Tobie, nawet jeśli będzie źle, będziemy na siebie wrzeszczeć i się kłócić to i tak będę Cię kochać, bo Tobie oddaje dziś swoje serce, to z tobą chce być, jeść śniadania, kochać się, spać i budzić się.
U. Panie Andrzeju teraz Pan
F. Kiedyś nie zdawałem sobie z tego sprawy. Jednak kiedy za każdym razem wychodzisz z domu a ja nie słyszę twojego głosu i śmiechu czuję się samotny. Kiedy kładę się w koło ciebie wieczorem czuje się bezpiecznie, właściwie, idealnie. Jesteśmy lekarzami, codziennie kogoś kroimy. Zajmuję się różnymi rzeczami, mózgiem, brzuchem, sercem. Wiem jak to wszystko wygląda. Serce jest jednym z najczulszych i najważniejszych organów. Ono bijąc daje życie, moje bije tylko o wyłącznie dla Ciebie. Dlatego dopóki będzie bić moje serce ja będę Cię kochać. Oddaje Ci siebie.
U. Proszę żeby włożył Pan teraz obrączkę na palec pani Wiktorii. Teraz Pani. Proszę o podpis tutaj i tutaj - pokazał palcem na wyznaczone miejsca - świadków również.
F. Kocham Cię bardzo
W. Ja Ciebie też kochanie.
U. Uroczyście ogłaszam, że z mocą danego mi prawa ogłaszam Państwa mężem i żoną. Może Pan pocałować żonę.

Wiktoria i Andrzej namiętnie się całowali. Rozległy się głośne brawa i krzyki: Gorzko gorzko.

20:20, Wesele

Ag. No i jak tam Pani Falkowicz?
W. A nie narzekam - uśmiechnęła się - mogę mieć do cb prośbę?
Ag. Jasne słucham.
W. W limuzynie w bagażniku jest mała torebka możesz mi ją przynieść?
Ag. Ok już idę. A co w niej jest?
W. Buciki dla naszego dziecka. Chce taką miłą niespodziankę zrobić Andrzejowi.
Ag. Dobra już lecę.

15 minut później

Wiktoria siada koło męża z torebeczką w ręce.

W. Mam dla cb mały prezencik ślubny.
F. Hmmm a co to takiego.
W. Sam sprawdź

F. Wiki czy to znaczy, że ty jesteś w ciąży. - spytał wyjmując buciki - ja będę tatą?!
W. Tak jestem w ciąży i tak będziesz tatą.
F. Hura!!! - wydarł się głośno

Cała sala spojrzała na niego z oczekiwaniem

F. Tatą będę!!! - wrzasnął Falkowicz jeszcze raz

Wszyscy składali im gratulacje.

Jak zawsze proszę o komentarze :)




AAAAA i byłabym zapomniała.

Wszystkiego najlepszego dla jednej z moich czytelniczek.

Ruda  Fawiomanka wszystkiego najlepszego :D


Madzia

UWAGA UWAGA ZAPOWIEDZI


Wakacje się zaczęły, więc jest super :D

Dzisiaj pojawi się kolejna cześć opowiadania. Zastanawiam się również nad zrobieniem jakiegoś filmiku o FaWi.  W tym tygodniu pojawi się jeszcze jednoczęściówka :)

Madzia